Naszyjnik "Dialog" - zieleń, miedź i przypadek

Czasem inspiracja przychodzi z najbardziej zwyczajnych rzeczy. Dla mnie była to sukienka mojej mamy i kilka kolorów, które po prostu musiały się spotkać.

naszyjnik na czarnym tle, miedziany z kolorowym szkłem
Naszyjnik "Dialog", autorstwa Glassarro

Historia powstania naszyjnika

Moja mama kupiła sukienkę i poprosiła, żebym zrobiła do niej coś pasującego. Sukienka była zielona, z charakterystycznym wzorem, który od razu przyciągnął moją uwagę. Projekt rozkwitł w mojej głowie niemal natychmiast, konkretny, bez żadnych podpunktów. Bodźcem do pomysłu, który prawie rozsadził mi głowę, był ten chłodny odcień zieleni. Na pewno mieliście w swoim życiu moment, że pod wpływem czegoś czasem bardzo nieistotnego, pojawia się pomysł-złoto, który mierzi i nie daje zasnąć. I to była właśnie idea tego gatunku.

zielona wzorzysta sukienka na czarnym tle z naszyjnikiem
Zestawienie naszyjnika i sukienki

Nie było innej drogi jak połączenie tego zielonego z rudością miedzi. Jednak nie tylko kolor zasługiwał na uwagę, należało nawiązać także do wzoru. Rozpoczęłam więc szkicowanie, najpierw 1:1, aby wczuć się w metodę, a kiedy mniej więcej pewne elementy weszły mi już w głowę, zaczęłam tworzyć samodzielne wzory, nawiązujące do logiki tych z sukienki. Do wykonania wzoru w szkle potrzebowałam przygotować sobie nitkowate pręty w odpowiednich kolorach. Bazą był kolor czarny.

owale z miedzi, z owalami ze szkła na czarnym tle
Detal kaboszonów

Blacha miedziana, z której wykonałam naszyjnik, miała początkowo pozostać płaska, ale w trakcie pracy uznałam, że przyda się trochę dynamiki. Postanowiłam nadać jej fakturę i lekko wyoblić, żeby dodatkowo zadziałała gra świateł. Tak powstał naszyjnik, który właściwie sam się ułożył.

nożyce i blacha na kamiennym tle
Przygotowanie do pracy

miedziane owale i szklane owane na drewnianym tle
Gotowe elementy do dalszej obróbki 


ręce z narzędziami łączące elementy biżuterii
Łączenie poszczególnych elementów naszyjnika
 
Punktem krytycznym do rozważenia był sposób zamocowania kaboszonów. Początkowo myślałam o standardowej oprawie, jak to robią jubilerzy – oprawa przylutowana do podstawy. Do dyspozycji miałam lut srebrny, który po podgrzaniu rozlałby się, a późniejsze czyszczenie i „dokopanie się” do miedzi wiązałoby się z dużym nakładem pracy. Wybrałam więc prostszą metodę, tworząc tzw.

zapięcie z drutu miedzianego na czarnym tle
Detal zapięcia naszyjnika
 

Kolejnym etapem wymagającym przemyślenia było zapięcie. Te gotowe w żaden sposób mi nie pasowały, mimo że byłam w posiadaniu miedzianego karabińczyka. Styl tego naszyjnika kojarzył mi się nieco z biżuterią vintage, zatem i zapięcie również musiało takie być. Wykonałam je używając grubego, miedzianego drutu, wygiętego w literę S i lekko młotkowanego, aby usztywnić konstrukcję. Ostre krawędzie zostały zeszlifowane.

Jak powstał film z naszyjnikiem, czyli ciekawostki zza kulis

No i co, taka praca wymaga odpowiedniej oprawy, więc rzuciłam się na film w stylu topowych marek :). Nie mogę powiedzieć, że nie wyszło zacnie, bo wyszło super zacnie i naprawdę nie wstydzę się tego debiutu, pod którym podpisuję się rękami i nogami. Choć film wygląda bardzo profesjonalnie, powstał… na krześle w kuchni. Za oświetlenie służyły moje lampki-czajniczki, wiszące nad stołem. Godzina tworzenia filmu też nastrojowa-23.00. Za tło robiła moja czarna bluzka, wywrócona na lewą stronę i nałożona na oparcie, na siedzeniu leżała z kolei moja czarna koszulka, również prezentująca swoją lewą stronę. Kluczowy w założeniach reżyserskich był jednak ruch obrotowy, odsłaniający stopniowo kolejne etapy dzieła. Ten efekt mógł zostać osiągnięty tylko i wyłącznie przez drewnianą paterę do ciasta, ustawiona na grubym podręczniku do projektowania Neuferta, żeby nie bujało. Jedynym prawdziwie profesjonalnym elementem w tej całej układance był ekspozytor. Efekt końcowy pokazał, że czasem pomysł i improwizacja znaczą więcej niż sprzęt i studio. Efekt można obejrzeć na moich profilach Fb, Ig lub kanale YouTube.

 


Jest to jeden z tych projektów, które zaczynają się od prostego pomysłu, a kończą na nowym zestawieniu kolorów i materiałów, które same „mówią”, jak mają wyglądać. To moment, w którym widać, że przypadek i obserwacja mogą nas doprowadzić do ciekawych i nieprzewidzianych efektów. A przy okazji kto wie, może odkryjemy w sobie nowe talenty :)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odpalamy palnik, czyli jak sprawnie ogarnąć pierwszy etap pracy.

Do koloru, do wyboru

Od prostych do profesjonalnych - krótki przewodnik po palnikach do szkła