Naszyjnik "Dialog" - zieleń, miedź i przypadek
Czasem inspiracja przychodzi z najbardziej zwyczajnych rzeczy. Dla mnie była to sukienka mojej mamy i kilka kolorów, które po prostu musiały się spotkać.
![]() |
| Naszyjnik "Dialog", autorstwa Glassarro |
Historia powstania naszyjnika
Moja mama kupiła sukienkę i poprosiła, żebym zrobiła do niej coś pasującego. Sukienka była zielona, z charakterystycznym wzorem, który od razu przyciągnął moją uwagę. Projekt rozkwitł w mojej głowie niemal natychmiast, konkretny, bez żadnych podpunktów. Bodźcem do pomysłu, który prawie rozsadził mi głowę, był ten chłodny odcień zieleni. Na pewno mieliście w swoim życiu moment, że pod wpływem czegoś czasem bardzo nieistotnego, pojawia się pomysł-złoto, który mierzi i nie daje zasnąć. I to była właśnie idea tego gatunku.
![]() |
| Zestawienie naszyjnika i sukienki |
Nie było innej drogi jak połączenie tego zielonego z rudością miedzi. Jednak nie tylko kolor zasługiwał na uwagę, należało nawiązać także do wzoru. Rozpoczęłam więc szkicowanie, najpierw 1:1, aby wczuć się w metodę, a kiedy mniej więcej pewne elementy weszły mi już w głowę, zaczęłam tworzyć samodzielne wzory, nawiązujące do logiki tych z sukienki. Do wykonania wzoru w szkle potrzebowałam przygotować sobie nitkowate pręty w odpowiednich kolorach. Bazą był kolor czarny.
![]() |
| Detal kaboszonów |
Blacha miedziana, z której wykonałam naszyjnik, miała początkowo pozostać płaska, ale w trakcie pracy uznałam, że przyda się trochę dynamiki. Postanowiłam nadać jej fakturę i lekko wyoblić, żeby dodatkowo zadziałała gra świateł. Tak powstał naszyjnik, który właściwie sam się ułożył.
![]() |
| Przygotowanie do pracy |
![]() | |
| Gotowe elementy do dalszej obróbki |
![]() |
| Łączenie poszczególnych elementów naszyjnika |
![]() |
| Detal zapięcia naszyjnika |
Kolejnym etapem wymagającym przemyślenia było zapięcie. Te gotowe w żaden sposób mi nie pasowały, mimo że byłam w posiadaniu miedzianego karabińczyka. Styl tego naszyjnika kojarzył mi się nieco z biżuterią vintage, zatem i zapięcie również musiało takie być. Wykonałam je używając grubego, miedzianego drutu, wygiętego w literę S i lekko młotkowanego, aby usztywnić konstrukcję. Ostre krawędzie zostały zeszlifowane.
Jak powstał film z naszyjnikiem, czyli ciekawostki zza kulis
No i co, taka praca wymaga odpowiedniej oprawy, więc rzuciłam się na film w stylu topowych marek :). Nie mogę powiedzieć, że nie wyszło zacnie, bo wyszło super zacnie i naprawdę nie wstydzę się tego debiutu, pod którym podpisuję się rękami i nogami. Choć film wygląda bardzo profesjonalnie, powstał… na krześle w kuchni. Za oświetlenie służyły moje lampki-czajniczki, wiszące nad stołem. Godzina tworzenia filmu też nastrojowa-23.00. Za tło robiła moja czarna bluzka, wywrócona na lewą stronę i nałożona na oparcie, na siedzeniu leżała z kolei moja czarna koszulka, również prezentująca swoją lewą stronę. Kluczowy w założeniach reżyserskich był jednak ruch obrotowy, odsłaniający stopniowo kolejne etapy dzieła. Ten efekt mógł zostać osiągnięty tylko i wyłącznie przez drewnianą paterę do ciasta, ustawiona na grubym podręczniku do projektowania Neuferta, żeby nie bujało. Jedynym prawdziwie profesjonalnym elementem w tej całej układance był ekspozytor. Efekt końcowy pokazał, że czasem pomysł i improwizacja znaczą więcej niż sprzęt i studio. Efekt można obejrzeć na moich profilach Fb, Ig lub kanale YouTube.
Jest to jeden z tych projektów, które zaczynają się od prostego pomysłu, a kończą na nowym zestawieniu kolorów i materiałów, które same „mówią”, jak mają wyglądać. To moment, w którym widać, że przypadek i obserwacja mogą nas doprowadzić do ciekawych i nieprzewidzianych efektów. A przy okazji kto wie, może odkryjemy w sobie nowe talenty :)







Komentarze
Prześlij komentarz